Wczorajsza prezentacja proponowanej siatki połączeń, po oddaniu nowej trasy tramwajowej od Wieczystej do Mistrzejowic, wzbudziła ogromne zainteresowanie równe temu, które towarzyszy nam zwykle przy wyborach prezydenckich czy parlamentarnych. I słusznie. Nowe trasy, numery czy częstotliwości to nic innego jak nasz codzienny portfel, a tym w bardzo dużym stopniu kieruje się "suweren" głosując przy urnach.
Poznaliśmy zapewne założenia, bo ze źródeł zbliżonych do Urzędu Miasta wiemy, że najpewniej korekty pojawią się. Bardzo prawdopodobne będą protesty strony społecznej. Część z nich na pewno opierać się będzie na populistycznych hasłach - tu typujemy środowisko kandydatów na prezydenta miasta. Inne z kolei będą podnosić pojedyncze osoby, którym zabrano ulubione połączenie. Przekonamy się wkrótce, czy rozmiar tych protestów osiągnie poziom "hai" (po śląsku - awantury).
Sama koncepcja siatki prezentuje się całkiem nieźle. Zawiera jednak pewne mankamenty i o jednym z nim nasza redakcja chce opisać w dalszej części tego felietonu.
Z pewnością, nie było enigmatem to, co pojedzie nową trasą. Od dawna spekulowano, że trafią tam tramwaje "9", "16" i "52". Naturalni kandydaci, wczoraj potwierdzeni przez Zarząd Transportu Publicznego. Z jedną różnicą, że zamiast "52" na tory wróci "kultowa 12", która note bene była antenatem linii "52" kursującym początkowo w relacji Ruczaj - Wieczysta. Osobne pytanie stawiano przy "16", dokąd ona zostanie poprowadzona? Wybrano Dworzec Towarowy. Czy słusznie - trudno określić. W przestrzeni internetowej liczono, że jednak pojedzie dalej, a mianowicie przez Grzegórzecką - Dietla - Krakowską i zakończy trasę np. w Łagiewnikach. Nie ma bowiem w nowej siatce bezpośredniego połączenia Nowej Huty i Starego Podgórza, co wzbudza ambiwalentne oceny. Przypomnijmy, że "10" wyląduje na Salwatorze, a "2" pojedzie tylko do Cmentarza Rakowickiego. Kolejną ciekawość wzbudzają nowe trasy "5" i "15" - tu właściwie zupełnie nowa linia i marszruta, a także jak sprawdzi się w praktyce "19" łącząca Nowy Bieżanów ze Wzgórzami Krzesławickimi. Nomen omen jest to pewien powrót do historycznej, obsługiwanej jeszcze składami 2x102N - linii "9" - która przed 1999 rokiem docierała właśnie na końcówkę przy ul. Kocmyrzowskiej. No i ostatnie zagadnienie, już dla fascynatów, jaki tabor obsłuży poszczególne linie. "Dwunastkę" - takie tweety są w sieci - podobno 2014N.
Internauci zwracają uwagę na duży błąd popełniony przy nowej marszrutyzacji. Nasza redakcja te obawy podziela, stąd chcemy je szerzej opisać. Dotyczy ona końcówki przy al. 3 Maja, która obecnie obsługiwana jest tymczasowo przez tramwaje "8" i "14", a w stałym układzie "6" i "20". Ta druga linia, podobnie jak "8" zostanie wzmocniona do częstotliwości 5' w godzinach szczytowych i przy okazji w weekendy do 10'. Zmiany bardzo dobre, ale jest to "ale".
Nawiasem mówiąc, zmiany częstotliwości linii "8" są dowodem na to jak bardzo mylił się w 2012 roku Grzegorz Sapoń, który po akceptacji ówczesnego prezydenta Jacka Majchrowskiego, wypchnął "ósemkę" do Cichego Kącika. Dzisiaj krakowianie powinni "wynieść na ołtarze" żonę prezydenta, która potem powiedziała mu zapewne: "Jacku - przywróć ósemkę do Bronowic". Pani Barbaro - dziękujemy. Te słowa chyba się jej należą.
Historia pętli Cichy Kącik jest bardzo ciekawa. Kiedyś końcówka z trzema torami. W latach osiemdziesiątych docierały tam: "15" do Cementowni, "17" do Dąbia (obsługiwana "dryndami" czyli wagonami N) oraz "18" do Dajworu. Potem przez długie lata jeździły tam "15" już do Pleszowa oraz "18" do Łagiewnik / Borku Fałęckiego i w ostatniej fazie do Ruczaju. Następnie trafiła tam wspomniana wyżej "8" z Borku Fałęckiego, potem "20-tka", w zamian za przywrócenie "8" na ciąg ul. Karmelickiej i Królewskiej. A kilka lat temu z powodzeniem wjechała tam od strony Placu Wszystkich Świętych linia "6", dając najbardziej optymalną ofertę dla tego ciągu.
Cichy Kącik teraz ma stać się pętlą, która będzie mieć jedną linię tramwajową tj. "20" - częstą, ale tylko w jednym kierunku. Pod UJ-em pojedzie w lewo. I tu rodzi się problem. ZTP znów ignoruje sygnały płynące latami o konieczności utrzymania specyficznej relacji "w prawo" do Filharmonii. Specyficznej dlatego, że bez możliwości przesiadki. Opcje są dwie - obie kuriozalne. Jazda pod Bagatelę i przesiadka na tramwaj z powrotem lub piesza wycieczka pod Filharmonię. Kiedyś nawet "na szybko" wymyślono skierowanie "20" przez Franciszkańską, aby zaspokoić potrzeby społeczne. Głównymi powodami wycofania "szóstki" z Błoń jest konieczność zagospodarowania całej pętli pod większą liczbę wozów na linii "20". Mści się "nowoczesne i dalekosiężne" projektowanie małych pętli w Krakowie. W Warszawie takie rozwiązanie zostałyby wyśmiane. Ponadto, podobno powrotu "6" do Salwatora chciano w okolicy, choć spośród linii tam docierających to właśnie "szóstka" sprawiała wrażenie tej "najsłabszej". Patrząc na mapę widzimy, że Salwator ma linie kursujące do Huty i Podgórza, Bronowice podobnie. Również ciąg "Krowodrza Górka Narodowa". Z kolei Cichy Kącik zostaje tego wachlarza pozbawiony. Trzeba zatem zadać pytanie czy bezwględnie musi tam kursować "20"?
Nie musi. W 2011 roku, gdy oddano trasę do Małego Płaszowa, linia "20" jeździła do Bronowic. Potem dopiero trafiła na krańcówkę przy ul. Piastowskiej. Wzbudziło to ogromne protesty. Marszruta do ul. Rydla była najlepsza z możliwych. Gdy ostatnio rozkopano ciąg do Cichego Kącika, "dwudziestka" wróciła do Bronowic. W okresie ferii zimowych, pilotażowo z częstotliwością 5'. Z trasy do Bronowic zniknęły "13" (pojechała i dziś też zresztą jeździ) do Salwatora, a "14-tkę" przekierowano na ul. Długą. Dwie linie codziennie kursujące Karmelicką ustąpiły miejsca "20" - tramwajowi z al. 3 Maja. Nie było wtedy żadnych protestów, śląska "haja" nie miała miejsca. Wręcz podobało się, że "20" jest znów, tam gdzie kiedyś i jeździ nawet częściej.
Biorąc pod uwagę powyższe podzielamy obawy internautów i widzimy sens w ich propozycjach, aby sprawę Cichego Kącika rozwiązać inaczej. Mając na uwadze fakt, że częstość pojawiania się "ósemek" wzrośnie w skali całego tygodnia można zadać pytanie, czy linia "13" musi znów - przynajmniej tymczasowo - kursować do Bronowic.
Oto dwa warianty pojawiające się u internautów, w których linia "20" z kursami co 5 minut jedzie na trasie Mały Płaszów - Bronowice.
Wariant 1
Linia "6" na trasie Mały Płaszów - Cichy Kącik
Linia "13" na trasie Nowy Bieżanów - Salwator
Linia "14" na trasie Mistrzejowice - Cichy Kącik
Wariant "2"
Linia "6" na trasie Mały Płaszów - Salwator
Linia "13" na trasie Nowy Bieżanów - Cichy Kącik
Linia "14" na trasie Mistrzejowice - Cichy Kącik
Redakcja Klubu 428 skłania się bardziej ku opcji nr 2, patrząc w dalekosiężnej perspektywie zrealizowania łącznika Cichego Kącika z Bronowicami ul. Piastowską. Tu naturalnym wyborem do przedłużenia stanie się właśnie "trzynastka" do Bronowic Małych. Być może, w zamian jedna linia skręci z Podchorążych w lewo i zakończy bieg przy al. 3 Maja. Zakłada się jako fantazmat, że to będzie "24". To jednak kwestia dalszej przyszłości. Powyższe rozwiązania wydają sie być bardzo sensowne i spójne. Linia "20" powróciłaby na swoją pierwszą i dużą lepszą trasę do Bronowic. Liczba kursów na tym odcinku byłaby taka sama jak w przypadku pozostawienia "13" i "14" tamże z tą różnicą, że większość z nich będzie realizowana w relacji do ul. Basztowej, o co od dawna postulują środowiska komunikacyjne (casus skierowania "44" do Bronowic). Warto przypomnieć także koncept zamiany "20" w linię "54" kursującą właśnie co 5 minut. Wtedy skończyło się to krewą. Dzisiaj jest okazja, by to ostatecznie zrealizować.
Kazimierz z sercem Podgórza uzyska połączenia z Salwatorem, Cichym Kącikiem i Bronowicami - niemal pełen wachlarz zachodniego Krakowa. W przypadku pozostawienia "13" na starej trasie na odcinku Korona - Bronowice, linie "8" i "13" będą jeździć nieefektywnie jedna za drugą. To postawienie na blotkę, czyli kartę niskiej wartości. Z kolei Cichy Kącik dołączy do rejonów, z których podobnie jak z tych sąsiednich pasażerowie będą mieć wachlarz połączeń "w lewo i prawo" czyli do Podgórza i Nowej Huty. Rozwiązanie z "13" i "14" jest nawet lepsze, bo "6" i "20" mimo różnych tras kończyły bieg na tych samych pętlach.
Ten powyższy problem w nie tylko naszej ocenie jest największą słabością całej nowej siatki atoli jest szansa, że jej pomysłodawcy ponownie skupią się na tej niedoskonałości, by finalnie ją skorygować. Koszty obsługi są te same.
Należy dodać, że pomysł warsztatów konsultacyjnych powstał jeszcze za prezydentury Aleksandra Miszalskiego, odwołanego w majowym referendum. Znamienne jest, że od momentu, gdy nie pełni on już funkcji włodarza miasta, tematy SCT, opłaty za postój w niedziele oraz podwyżki cen biletów niemal jak kamfora zniknęły z przestrzeni publicznej. Czy zatem rzeczywiście chodziło o te kwestie, czy tylko o usunięcie człowieka? Dzisiaj, biorąc pod uwagę, dodatkowe miliony złotych na wzmocnienie oferty kursów, należałoby zadać pytanie: "Czy przypadkiem Aleksander Miszalski nie miał racji wprowadzając Strefy Czystego Transportu oraz niepopularne opłaty za parkowanie w centrum i podwyższając ceny biletów?
To pozostawiamy do rozważań naszym czytelnikom.
2026-07-22
prezes