Ostatni dzień wakacji wypada w tym roku w weekend. Jest to też pierwszy dzień obowiązywania korekty rozkładu jazdy pociągów. Dziś z tej okazji, z dużym poślizgiem, dotarł po przerwie pierwszy pociąg do Rabki Zdroju - kolejnego miasta, którego modernizacje wykluczyły komunikacyjnie na długie lata. Przystanek Chabówka Stadion nie przyjmuje długich składów jak ekspres 'Tatry', a także jest fatalnie położony względem uzdrowiska. Bez samochodu nie można tam dotrzeć. Podobnie jak do autobusów dalekobieżnych przy "zakopiance" na Zaborni. Bez oddania nowej linii 104, zupełnie nowej linii 622 czyli serca projektu Podłęże - Piekiełko nie ma szans na pociągi z Rabki do stolicy województwa. Od ponad dwóch lat nic się nie dzieje na rozebranym odcinku z Zarytego do Mszany Dolnej, a właśnie wrzesień-grudzień 2025 miały być terminami przywrócenia tutaj ruchu. Być może w przyszłym roku dojedziemy do Marcinkowic co pozwoli też na nieznaczne wydłużenie tamże relacji regio, choć w BIP pojawiły się informacje, że od grudnia 2026 ruszy pociąg wahadłowy z Nowego Sącza do Limanowej, warto jednak pamiętać, że w stosunku do poprzedniej trasy przystanków po prostu ubyło.
Realnie rzecz biorąc, w naszym klubowym gronie uważamy, że do 2030 roku połączenia z Krakowa do Zakopanego i Krynicy przez Szczyrzyc nie odbędą się. Śmiesznie wygląda zachwyt organizacji podbijających bębenek oczekiwania na to w atmosferze zadowolenia. Tak też 10 lat temu liczono, że wskutek śpiewów i wpisów w mediach ocaleje jakiś fragment dawnej kolei transwersalnej. Dziś jedynym fragmentem, który ma na to szansę jest zarastający tor między Kasiną Wielką a Tymbarkiem wraz z klimatycznymi i niezwykle ważnymi historycznie stacjami i przystankami oraz perełką krajobrazu dawnej kolei - Dobrą koło Limanowej. Niestety upływ czasu działa na niekorzyść tego terenu, bo zachowany jest krajobraz z CK epoki. Niestety zupełnie nikt nie jest zainteresowany, aby stworzyć żywe muzeum techniki na tym odcinku. Żadnego samorządu, ani organizacji nie pociąga przykład BKL, ani KSK, ani Turkolu, aby utworzyć zupełnie nową ofertę dla miłośników kolei. Prawdziwą markę regionu, a nie tylko namiastkę. Powodem oczywiście jest brak pieniędzy, ale o turystach, którzy je zostawić mogą nikt nie pomyśli. Szkoda, bo fanów galicyjskiej kolei nie brakuje. W tym roku przejazdy marki "Koleje Galicyjskie" cechuje skrócenie zarówno terminu (wrzesień tylko, choć nie można wykluczyć 11.11 z wpisów w sieci) jak i tras (Tarnów - Ciężkowice/Tuchów). Podupadły skansen zorganizował z kolei przejazdy z Chabówki do Sieniawy. Dogęszczenie kursów na zakopiance wykluczyło uruchomienie pociągów do Nowego Targu. Warto tu też zaznaczyć, że aktualnie sprawne pozostają pojazdy Tkt48 i Ty42. Tymczasem KSK Wrocław przejęło od PKP IC oraz Cargo zabytkowe lokomotywy i planuje je odnawiać. Gratulujemy skuteczności i czekamy na imprezę, podobnie jak u kolegów w Chojnicach, gdzie również opieka nad pojazdami prywatnego stowarzyszenia jest wzorowa. Szkoda, że ręka modernizacji dosięgnie klimatyczną węglówkę od kościerskiej stacji po muzeum urządzeń srk w Wierzchucinie.
'Kryniczanka' podobnie jak 'zakopianka' też została dogęszczona poprzez codzienne kursowanie Malinowskiego, co w połączeniu z relatywnie sprawnym czasem jazdy ze stolicy powinno rekompensować brak wagonu sypialnego w pociągu Karpaty. A ten staje się już rzadkością na naszych torach. Miejmy nadzieję, że to efekt przejściowy i zamówione "pudła" szybko zobaczymy w ruchu. Jakby nie patrzeć podróż z Trójmiasta do królowej uzdrowisk trwa minimum 10 godzin, choć do rekordu z lat dwutysięcznych (17,5) połączenia Gdynia -Zagórz sporo brakuje.
Wspomninając o Bieszczadach należy zaznaczyć, że zbliża się następny wielki remont linii 108 pomiędzy Jasłem a Sanokiem wraz z budową łącznicy Jedlicze - Szebnie i tunelu w Krośnie. Patrząc na nędzną ofertę połączeń od kilku lat w tym regionie skala inwestycji zdumiewa. Budowa nowych przystanków w Sobowie i Moderówce zdradza chęć obsługiwania ich przez połączenia Rzeszów - Jasło, Rzeszów - Krosno. Bardzo ciekawi nas jaką ofertę przygotuje znane ze skąpstwa województwo podkarpackie, które na przygotowania będzie miało prawie ... 5 lat, gdyż na tyle zaplanowano roboty. Miejmy nadzieję, że zobaczymy wreszcie przynajmniej po 8-10 par na każdym odcinku oraz jakąkolwiek regularną ofertę do Łupkowa, Ustrzyk Dolnych oraz na linii do Horyńca. Wykluczenie komunikacyjne trwające tu kolejną dekadę nie jest w ogóle spostrzegane w samorządzie zdominowanym przez partię tak gremialnie popieraną w wyborach. Casus Krosna jest zbliżony do rabczańskiego, podobny problem mają leżące nieopodal Gorlice, ale ile pojawi się par połączeń, gdy będzie też trzeba obsłużyć Jasło? Poza tym Gorlice mają typowo polsko-kolejowego pecha - leżą na granicy województw wraz z Bieczem.
Linie niezelektryfikowane nadal są kopciuszkiem polskiej sieci, konieczność wystawienia lokomotywy niezasilanej prądem budzi często problemy, kuriozalne oszczędności, idiockie obiegi co niejednokrotnie punktowali felietoniści Świata Kolei. Przykładem jest inna kultowa linia - 137. Mijają lata, stan techniczny się pogarsza, zamiera ruch lokalny a pomimo chętnych magistralą podsudecką kursuje tylko jedna para dalekobieżnych pociągów. Za chwilę osiągnie stan, w którym będzie potrzebny remont na miarę linii 104 czy 108, co uzasadni dalsze wstrzymywanie sensownych połączeń. Województwo opolskie niewiele różni się w tym względzie od południowo-wschodniego odpowiednika. Po zachodniej stronie magistrali miała miejsce najbardziej spektakularna reaktywacja tego roku - linia do Karpacza ożyła po ćwierć wieku, w przyszłym roku stanie się tak z trasą do Lądka i Stronia Śląskiego. Drugi mankament to tabor, który na przykładzie Helu pokazuje, że są to prostu tylko stare pojazdy. Owszem z duszą, ale jednak stare i awaryjne. Kto pamięta marny koniec w 2015 roku jakże lubianych w gronie miłośników SU46 na linii Rzeszów - Stalowa Wola - Lublin ten wie o czym mowa. Hel jeszcze poczeka z modernizacją, choć najprostszą rzeczą byłoby dobudowanie dynamicznej mijanki Jastarnia - Jurata, ten rok był na półwyspie rekordowy. Za to klimatycznych krajobrazów nie zobaczymy już na linii łebskiej, gdzie słynne zdjęcia wykonywane były m.in. na mijance we Wrześciu. Tutaj też remont potrwa dwa sezony (co najmniej).
Nieuchronnie nadchodzi nowe, choć patrząc na słowackie zestawienia wagonów ze spalinowymi lokomotywami serii 750 trudno nie mieć wrażenia, że coś w Polsce nie działa. Najpierw jest stan ruiny, a potem faza wielkiej i kosztownej odbudowy. Drugi nasz południowy sąsiad wkracza z pierwszymi pociągami już we wrześniu, co zwiastuje sporą konkurencję cenową, zwłaszcza, że już kolejny przewoźnik czeka na nowy rozkład jazdy. Zbiega się to z masywnym wycofywaniem pojazdów EU07 i EP09 z tras PKP IC wraz z ich wręcz natychmiastowym złomowaniem. EP09 mające dopuszczenie na Czechy z pewnością stanowiłyby atrakcyjny kąsek, tyle, że od kilku lat pojawia się coraz więcej prywatnych pojazdów trakcyjnych świetnie radzących sobie w świecie przewozów towarowych. Podobnie zapewne będzie z osobowymi, gdyż w tej branży nowy tabor jest dziś koniecznością.
2025-08-31
mouset